ŚniadANIA
13:09
Drożdżówka z serem i kruszonką,
kanapka z szynką, sałatą i ogórkiem,
jogurt z mesli -
- to w tygodniu.
W weekendy celebracja –
jajecznica z wędzonym łososiem,
plaster twarogu z miodem na maślanym rogalu,
chrupiące tosty z szynką, mozarellą i świeżą bazylią,
owsianka z brązowym cukrem i odrobiną masła,
jajko na miękko z ciepłą bułeczką.
Śniadania. Od poniedziałku do piątku zjadam je przy porannej herbacie w pracy.
Te weekendowe są oczywiście o wiele milsze. Promienie leniwie ślizgają się po ścianie, a my powoli otwieramy oczy. Jeśli słońca brak, wcale nie jest gorzej. W sobotę mogę być budzona nawet przez krople deszczu uderzające o okno.
Najpierw wylegujemy się w łóżku.
Potem przyodziewam szlafrok (a jak!), frotowe skarpetki w różowo-różowe paski i ruszam po poranną herbatę*. Następnie siadam przy stole i owijam się białym pledem. Luby jeszcze przewraca się z boku na bok, a ja, siorbiąc herbatę, nadrabiam zaległości internetowe. Czytam e-prasę, przeglądam blogi i ze strony na stronę robię się coraz głodniejsza.
Nadchodzi więc czas, by udać się do lodowatej kuchni** i przyrządzić śniadanie. W zimowe weekendy królują chyba jajka, latem zajadamy się rozbudowaną sałatką pomidorową*** (z ogórkiem małosolnym i białą cebulką). Do tego obowiązkowo świeża bułka.
Ale bywają dni, gdy świeżych bułek nie ma****, a lodówka prezentuje nader smutną zawartość. Takie momenty też lubię, bo to taka kulinarna łamigłówka: jak z kilku smętnych składników stworzyć pyszną (albo chociaż dobrą) całość?
Czasem działam chyba karkołomnie - rzodkiewka i bazylia? Mi smakowało.

GRZANKA Z RZODKIEWKĄ I BAZYLIĄ
1 kromka czerstwego chleba
3 rzodkiewki
kilka listków świeżej bazylii
2 łyżeczki oliwy
sól i pieprz
Na łyżeczce oliwy podsmażam na złoto kromkę chleba.
Rzodkiewkę kroję na niewielkie kawałki, mieszam z porwanymi liśćmi bazylii, łyżeczką oliwy, solą i pieprzem. Układam na ciepłym chrupiącym chlebie.
JOGURT Z CYNAMONOWO-MIODOWYMI ORZECHAMI
1 porcja gęstego jogurtu
garstka orzechów włoskich
3 łyżeczki miodu
duża szczypta cynamonu
Na suchej patelni prażę połamane na kawałki orzechy. Gdy będą lekko podpieczone, wrzucam do nich cynamon i miód. Mieszam, by składniki się połączyły i zdejmuję z gazu. Miód lekko oblepia orzechy. Ten ciepły chrupiący dodatek bardzo fajnie smakuje z chłodnym jogurtem.

*albo wodę z miodem i cytryną;
**nasze mieszkanie jest bardzo zimne, ale (nie licząc ekstremalnych przypadków chłodu) należę do drużyny generałowej Zajączkowej, która ponoć kazała sobie kłaść lód pod łóżko, by mieć jeszcze większy chłód w sypialni;
***wersja codzienna sałatki to pomidor pokrojony w kostkę z solą, pieprzem i kilkoma łyżkami gęstego jogurtu;
****czyli zapasy świeżego pieczywa z zamrażalnika się skończyły, a nie ma chętnego do pójścia do sklepu;
29 komentarzy
Bo najważniejsze, że z tego Nic zrobic COŚ :))
OdpowiedzUsuńTeż lubię takie sniadania weekendowe :-)
Pozdrawiam
U nas w weekendy, kto pierwszy wstaje, ten robi dla dwojga kawę , do tego zjadamy upieczone ciasto ( w sypialni, każdy przy swoim nocnym stoliczku...). A śniadanie, to gdzieś po dziesiątej.W sobotę kanapki a w niedzielę obowiązkowo jajka na miękko i sałata w winegrecie, czasem parówki. Lubie weekendowe poranki. Pozdrawiam Aniu :)
OdpowiedzUsuńTaak, śniadania weekendowe są najwspanialsze. Ta niespieszność, rytuały (ja też najpierw piję, przeglądam pocztę, blogi, głodnieję), ulubione smakołyki. Potem wycieczka po sobotnią gazetę:)
OdpowiedzUsuńMy mamy jeszcze jeden rytuał: kawa i croissant w kawiarni, tej samej odkąd tu zamieszkałam, zawsze stolik przy oknie (nasz ulubiony,jak uda się upolować;), wtedy cała cała ulica widoczna jak na dłoni, dużo światła. Czytamy gazety, pijemy, rozmawiamy...Niebo!:)
Pozdrawiam weekendowo!
My tez mam swoja rutyne:) Kawa i croissant z dzemem albo kawa i owsianka z owocami i dzemem, czytanie sobotnich magazynow przez godzine lub wiecej a potem silownia hehe.
OdpowiedzUsuńps.Tez mam zimno w kuchni.
Oostatnio pokochałam śniadania z własnoręcznie robionym chlebem.
OdpowiedzUsuńPoezja.
Pozdrawiam, Olcik:)
w sobotę jest dowolonie, w niedzielę królują jajka na miękko z chałką i kakao - to już tradycja, w tygodniu biały ser, płatki na mleku. chyba najbardziej lubię śniadania. u mnie też z rana zimno więc nie ma jak cieplutki posiłek!
OdpowiedzUsuńpyszny post i super zdjęcia!
pozdrawiam,
E.
pysznie to wszystko wygląda, nie wiedziałabym na co się zdecydować :)
OdpowiedzUsuńPS masz tą super "łyżkę" do miodu, ja nie mogę nigdzie na nią trafić
Aniu, jak pysznie opisane, podane, sfotografowane :)) U mnie poranki sobotnio-niedzielne także są takie leniwe, uwielbiam:)
OdpowiedzUsuńA najbardziej to lubię w sobotę z ranka upiec świeże bułeczki dla moich chłopaków. Ach:))
No,dzis to się nie udało,ale może za tydzien:)
Pozdrawiam ciepło!
dobrze wiedzieć :)
OdpowiedzUsuńbędziemy wiedziały czym Cię ugościć podczas zlotu wróżek :)
a tak poważnie - aż zachciało mi się rzodkiewek, Aniu :)
miód uwielbiam, zwłaszcza z serkiem.
cudo :)
pięknie to wszystko opisałaś, Aneczko :*
Już wieczór, a mi się śniadANIA zachciało:) Któregokolwiek. Jakie smaczne zdjęcia:) Lubię weekendowe poranki, zwłaszcza sobotnie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Na śniadania najbardziej lubię sałatki różnorakie, jajka na miekko lub grzanki francuskie (u nas potocznie nazywane po prostu chlebem w jajku:)) - a to wszystko w zależności od nastroju. Poetem dopiero jest jajeczniaca z pomidorami i cebulką :) Na szarym końcu kanapki, ale z braku chęci robienia czegokolwiek z powyższych najczęściej na kanapkacch się kończy :) Muszę przyznać, ze o poranku straszny ze zmnie leń... Weekendami to mój kochany mąż budzi mnie kawą :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam twoje zdjęcia! Są rewelacyjne :)
Anulka, to Ty sie strasznie torturujesz czytajac rankiem przed sniadaniem blogi kulinarne :-) Te prazone orzechy z jogurtem mnie przekonuja - znam ten jogurt, ale bez prazenia orzechow, a owo prazenie brzmi swietnie - czuje ze zagoszcza w moim sniadaniowym menu! A co do brakow pieczywa w zamrazalniku i braku chetnych by isc na zakupy, to my Cie Aniu musimy zarazic chlebem i zakwasem, czuje ze prodziz podola :D
OdpowiedzUsuńBuziaki :*
PS.1. Popatrz Aniu u nas tez w weekend kroluja jajka, to tak w ramach podobienstw musi byc!
Aniu Truskawkowa,
OdpowiedzUsuńśniadania to mój ulubiony posiłek dnia, u mnie najczęściej gości omlet, jajecznica, bądź jajko na miękko. Jajecznie zaczynam dzień co by dzień na uczelni przetrwać
jogurt lub mleko z musli to ja jadam zazwyczaj w weekendy, albo na wakacjach ponieważ należę do osób które po 'ptasiej karmie' (;P) są za 5 minut głodne :)
przeczytałam przed momentem Twój wywiad, gratuluję! :)))
J.O. też bym zaprosiła jako jego fanka:P, ale nie wpadłam na myśl samego fartuszka, ekstra! :P:P
pozdrawiam Cię cieplutko,
viri
Śniadania, to domena mojego męża. Ranki dnia powszedniego witają mnie kanapeczkami z twarożkiem z miejscowej mleczarni z "zimowymi" zagranicznymi pomidorami i takimż szczypiorkiem;) Ale za to w niedzielę... frittata z warzywami mmmmm...
OdpowiedzUsuńAniu polecam kromeczkę z twarożkiem, miodem, migdałami i natką pietruszki - jak dla mnie maestria!
Dziękuję za inspirację!
Miłych poranków życzę!
Anulka u Ciebie to bym wszystko na śniadanie zjadła bo wszystko jest tak pięknie opisane i podane.
OdpowiedzUsuńMi się trochę te weekendowe celebracje pozmieniały... Jak jest Połówek tak jak dzisiaj, to wstajemy nie powiem o której i On zawsze roi jajka na szynce - najpyszniejsze na świecie, posypane szczypiorkiem...
Jak jestem sama to śniadanie jest na smutno. Czasem kanapka z białym serem i z dżemem z czarnych porzeczek, czasem smutny tost, czasem jako ja miękko.
Ściskam sobotnio i niech Wam niedziela leniwie mija :*
(a)Polonia
A wiesz, że chyba nigdy nie jadłam twarogu z miodem? Jak to możliwe? :D
OdpowiedzUsuńDziękuję za inspirację :)
ah! uwiuelbiam twarog z miodem...albo z dzemem truskawkowym, albo z pomidorkiem:) szczerze mowiac, to lubie twarog w kazdej postaci, hihi:)
OdpowiedzUsuńpysznie wygladaja Twoje propozycje Aniu.
pozdrawiam cieplo
Ja za to jestem ciepłolubem ;) i mam bardzo podobny sobotni poranek, Aniu, z tym, że śniadaniowo u mnie króluje musli z kefirem :)
OdpowiedzUsuńChyba właśnie zaczynam żałować, że słowo śniadanie jest dla mnie obce.
OdpowiedzUsuńAle tak sobie myślę, że najlepsza celebracja jest we dwoje, więc na razie to nie dla mnie.
pozdr! :)
Ja mam zazwyczaj fazy i przez miesiąc jem na przykład pastę jajeczną z pietruszką, selerem i lubczykiem (ach, gdzież te letnie dni, kiedy można w piżamie wyjśc do ogródka po świeże zielone gałązki!). I obowiązkowo pumpernikiel. Natomiast wszystkie śniadania celebruję - pół godziny to dla mnie jedzenie w pośpiechu. Najważniejszy posiłek w ciągu dnia trzeba przecież traktowac poważnie! :)
OdpowiedzUsuńJa wybieram orzeszki, rzodkiewka z bazylią może ewentualnie być, ale raczej na kolację. Drugie śniadanie nawet, ale o poranku nie mam mowy o żadnych surowiznach. Ja lubię celebrować śniadanie nawet w tygodniu i czasami nawet myślę, żeby sobie coś fajnego zrobić, ale i tak kończy się na owsiance. Bo lubię:)
OdpowiedzUsuńPodobają mi się Twoje obrazki Aniu.
OdpowiedzUsuńNajbardziej że we dwoje.
Pamiętam podobne. Kilka lat temu.
Dziś nas jest troje, jest inaczej.
Choć nadal fajnie.
Pozdrawiam
M.
Aniu ładnie piszesz o zwykłych/niezwykłych potrawach/rzeczach...lubię tu wpadać na takie choćby banalne/niebanalne śniadanko!
OdpowiedzUsuńU mnie róznie, zależy od nastroju, pogody...ale zawsze jest kawa, potem grzanka + pomidor + dymka...i albo jajko albo plaster zwykłego twarogu...takie lubię najbardziej.
Oh cudnie opisane te weekendowe śniadania - ja przez cały tydzień wyczekuję tego by móc nieśpiesznie wstać z łóżka i wolnym krokiem udać się do kuchni, włączyć miłą uchy muzykę, nastawić ekspres z kawą i gdy chilloutowe nuty i zapach parzonej kawy roznosi się po mieszkaniu - usiąść na kanapie z gazetę lub laptopem.
OdpowiedzUsuńAniu, smakowite śniadanka sobie robisz i wiesz, podobnie i ja jadam, choć u mnie śniadanie zawsze z dwóch części się składa - pierwsze jak tylko wstanę, z kubkiem kawy to zwykle kromka chleba lub mleko i płatki, a potem drugie to jest czas na luksus - ostatnio owsianka, czasem jogurty w najróżniejszych wariacjach, czasem kanapki, ale takie na bogato, czasem jajko na twardo lub miękko, a w wersji najukochańszej jajecznica od Ukochanego lub placuszki przez niego usmażone :D Mmmm, głodna się zrobiłam :)
OdpowiedzUsuńPięknie opisałaś swoje weekendowe śniadania, dla mnie to też magiczne chwile. Co by się nie działo w zamrażarce zawsze muszę mieć mrożony szpinak a w lodówce jajka, fakt z pieczywem to już bywa problem, ale te dwa składniki zawsze mi wystarczą na weekendowe śniadanie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
KucharzyTrzech, witam na blogu :)
OdpowiedzUsuń13tka, dziękuję za te słowa i - co najważniejsze - życzenia noworoczne! Oby się spełniły :)
Grazyno, a ja znów nie mogę komentować Twych wpisów na blogu, to już trwa długi czas... :(
Patrycjo, my też mamy wyjście po gazetę! :) A ja zazdroszczę Ci kawy i croissanta, u mnie w okolicy nie ma takiego miejsca...
Arku, u mnie tylko owsianka. Bez siłowni ;)
Olciaky, domyslam się, że to poezja!
Enchocolatte, jak ja lubię chałkę i kakao! Ale to na kolację. Pyszna sprawa!
Goś, Polka podawała przepis na domowy twaróg, więc nic straconego! :)
Agatku, ta 'łyzka' do miodu była kupiona w zwykłym sklepie z agd, musisz się dobrze rozglądać, pewnie na nią trafisz w końcu.
Majano, gdyby mi ktoś piekł bułeczki z rana... Rozpieszczasz ich! ;)
Peggy, no tak, macie już całą listę ;)
Delie, prawda, ze jest różnica między sobotnim a niedzielnym porankiem? Sobotnie są dużo fajniejsze i sama nie wiem, dlaczego...:)
Jadzik, grzanki francuskie też jadam czsem, podobnie jak omlety - to mieści się w grupie jajecznych dań. Lubię je na słodko i n a słono, w zalezności od nastroju :)
Dziękuję za Twe słowa!
Basiu, ja się rozbudzam z rana, nie torturuję ;) PO kilku stronach czuję się gotowa na śniadanie, hihi. Och, ja się chlebów bopję. Prodiża też, bo na razie nie zawsze się dogadujemy. Ale pieczone warzywa zawsze wychodzą z niego rewelacyjnie :D
Viridianko, dzięki za słowa dot, wywiadu ;) Hi hi, zaprosiłabym i Ciebie na kolację z Jamiem!
Llooka, świetny pomysł na tę kanapkę z migdałami i twarożkiem, na pewno by mi posmakowała, czuję to! Spróbuję dnia pewnego :)
Polko droga, jajka na szynce to jest to! Doskonale rozumiem kwestię smutnych śniadań... Gdy mieszkałam sama, jadłam je w towarzystwie kuchnia.tv...
MOniko, no coś Ty! :)))
Olu, a u mnie twaróg tylko z miodem. Albo z solą. ZAwsze pyszny ;)
Małgoś, dziękuję Ci. Słowa blogerki tygodnia mają dla mnie wielkie znaczenie.
Porcelanko, z kefirem? Nigdy bym na to nie wpadła :))) U mnie muesli tylko z mlekiem albo jogurtem.
Oczko, celebracja we dwoje, ale spożywanie może być w pojedynkę. Zobacz na Polkę, radzi sobie z tym! Jak można nie jesc śniadań, moja droga? Toż to niezdrowe... A potem myślki szare krążą nad głową...
Dajdo, właśnie mi uświadomiłaś, że wieki całe nie jadłam pumpernikla.
KaroLino, a ja na wieczór nie lubię surowizny :)
Moniko, ładne to "choć nadal fajnie". Oj, wierzę Ci!
Olazmarsa, witam Cię ciepło i dziękuję za ładny śniadaniowy opis. Croissant króluje w wielu komentarzach :)
Kass, a u mnie kawa PO śniadaniu albo mocno przed nim. Nigdy w trakcie ;)
Dziękuję Ci za komplementy...:)))
Byziak, witam Cię :) ha, doskonale się rozumiemy, jesli chodzi o sniadaniowy klimat!
Tiliiiii, dwie części śniadania, to Ci się powodzi! ;) Ja teoretycznie tez mam drugą częśc śniadania, ok. godz. 14.00 - jogurt :)
Nino007, to jest patent! Imlet ze szpinakiem, mlask :)
Zaytoon, a ja śniadaniuję raz na słodko, raz na słono, w zaleznosci od nastroju... A u mnie w pokoju właśnie jest 17 stopni :P
POZDRAWIAM WAS I dziękuję za śniadaniowe ciekawostki :)
Ano można ;) Ale dzisiaj zrobiłam wyjatek, bo brioszka z weekendowej smacznie mi się upiekła :))
OdpowiedzUsuńChodziły za mną Twoje śniadANIOWE opowieści... Dziś zapraszam na śniadanko do mnie. Pozdrawiam serdecznie - muffingirl
OdpowiedzUsuń