Kiedy już objemy się zupami dyniowymi, zapiekam dynię w piekarniku i miksuję na puree. Taka dyniowa baza daje wielkie pole do popisu, przydaje się do najlepszego pod słońcem hummusu dyniowego (klik), do aksamitnego sernika dyniowego (klik), chlebka z dynią i żurawiną (klik) czy kopytek aka gnocchi. Puree dyniowe można podzielić na stugramowe porcje i zamrozić na czarną godzinę.
W szary niedzielny poranek zachciało mi się kluch. Dyniowe gnocchi z masłem szałwiowym to danie, które możemy zjeść wszyscy. W wersji dla dorosłych gnocchi podałam z chrupiącą szałwią i masłem. Olutkowi podałam w trzech wersjach, podglądając, która mu zasmakuje najbardziej: z masłem, z oliwą i trzecią, "dorosłą", z niewielką ilością wyrazistej szałwii. I wyobraźcie sobie, że najpierw zjadł gnocchi szałwiowe!
#7 Przepisy na jedną rękę: zupa dyniowa potrójnie kokosowa (+ wersja dla najmłodszych)
babyfood 19:26
Jesień bez szarego swetra to nie jesień.
Jesień bez kasztanów w kieszeni to nie jesień.
Jesień bez zupy dyniowej to nie jesień.
W tym roku króluje u mnie pikantna zupa z mocnym akcentem kokosa. Kokos uderza tu trzy razy: zaczynam od oleju, potem dolewam mleko kokosowe, a na końcu posypuję uprażonymi płatkami kokosowymi. Jeśli nie macie tych ostatnich, możecie spróbować z wiórkami, ale efekt będzie już inny. Płatki kokosowe są chrupiące i smakują zupełnie inaczej niż wiórki.
Karmienie niemowlaka w 6 miesiącu życia, czyli nasze posiłki z Olutkiem cz. II - BLW i obiady
babyfood 09:59![]() |
| Olo po zjedzeniu malin i truskawek; |
Dzisiaj zapraszam Was na drugą część poświęconą karmieniu niemowląt po 5 miesiącu życia (od 6 miesiąca życia). W pierwszej części było o śniadaniach/kolacjach - TU zapraszam do lektury, teraz przyszedł czas na obiady.
Nasze obiady
Z obiadami jest nieco ciężej niż ze śniadaniami, bo więcej tu kombinacji. Dbam, by w każdym obiedzie były warzywa, mięso, dobry tłuszcz i jakieś dobre węglowodany. Rzadko gotuję za każdym razem obiad od podstaw (chociaż odkąd mam pomocnika - Babycook Beaba, też mi się to zdarza), bo wprowadziłam system kubeczkowy. Polega on na tym, że jednorazowo przygotowuję większą porcję jakiegoś składnika, dzielę na małe (po ok. 80-100 ml) porcje i mrożę je w papierowych kubeczkach (kubki opatruję datą przygotowania składnika). W ciągu 2-3 miesięcy wykorzystuję zapasy.
Przygotowując obiad, wyjmuję kubeczek z batatami/kaszą jaglaną/gryczaną/ryżem/ziemniakami z koperkiem/rozdrobnionym makaronem/kuskusem, do tego kubeczek z ugotowanym na parze, rozdrobnionym indykiem/dorszem/cielęciną/żółtkiem na twardo, do tego kubeczek z marchewką/selerem/pietruszką/młodą fasolką/buraczkami/botwinką/cukinią/bakłażanem/brokułami i po rozmrożeniu mieszam składniki, scalając je olejem rzepakowym, słonecznikowym z zimnego tłoczenia lub kokosowym (ok. 1/2 łyżeczki).
Nie przyprawiam składników, czasem tylko dodam trochę koperku do młodych ziemniaczków (Olo je uwielbia!) albo mleka kokosowego do warzyw.
![]() |
| Jeden z kubeczków :) |
BLW (Bobas Lubi Wybór) - jak to wygląda u nas
/Zgodnie z informacjami, jakie otrzymałam od Was w komentarzach i mailach, nie stosujemy z Olutkiem BLW, bo ta metoda to cały system karmienia, bez podawania jakichkolwiek papek :) Pisząc o BLW źle to ujęłam - określmy to zatem tak, że wprowadzałam Olkowi metody podawania jedzenia zgodnie z zaleceniami (dot. bezpieczeństwa, rodzaju pokarmów) zaczerpniętymi z BLW/.
Oprócz posiłków w miseczce (najpierw papki, teraz bardziej zróżnicowana struktura dań, ale ciągle jeszcze wymieszane), podaję Olutkowi jedzenie do ręki. Tzn. na talerzu, by mógł po nie sięgnąć i trochę się pobawić, tzn. poznać fakturę, kolory, smaki samodzielnie. BLW, czyli Bobas Lubi Wybór (z angielska Baby Led Weaning), opiera się na samodzielności dziecka w kwestii jedzenia. To maluch podejmuje decyzje, co, jak i ile zje (rodzice nie podają żadnych papek i to m.in. odróżnia BLW od zwykłego podawania dziecku jedzenia do wyboru:).
Oprócz posiłków w miseczce (najpierw papki, teraz bardziej zróżnicowana struktura dań, ale ciągle jeszcze wymieszane), podaję Olutkowi jedzenie do ręki. Tzn. na talerzu, by mógł po nie sięgnąć i trochę się pobawić, tzn. poznać fakturę, kolory, smaki samodzielnie. BLW, czyli Bobas Lubi Wybór (z angielska Baby Led Weaning), opiera się na samodzielności dziecka w kwestii jedzenia. To maluch podejmuje decyzje, co, jak i ile zje (rodzice nie podają żadnych papek i to m.in. odróżnia BLW od zwykłego podawania dziecku jedzenia do wyboru:).
Wprowadzając elementy BLW wiedziałam, że nie będzie to nasza jedyna metoda jedzenia, a rodzaj urozmaicenia przy stole, zabawa, która nie będzie miała miejsca codziennie. Moje podstawowe lęki były takie, jak u wszystkich rozpoczynających przygodę z jedzeniem do ręki - obawa przed zakrztuszeniem się dziecka. Po kilku pierwszych, pełnych strachu podejściach do tematu, uspokoiłam się i już się tak nie boję o Olka podczas jedzenia, ale mam kilka ważnych wskazówek:
- dziecko musi umieć stabilnie siedzieć, więc początki to co najmniej koniec 6-go miesiąca, kiedy można już umieścić dziecko w foteliku do karmienia
- podczas jedzenia należy zawsze być przy dziecku (to oczywiste, prawda?)
- przed jedzeniem polecam przypomnieć sobie zasady pierwszej pomocy dla niemowląt (na wszelki wypadek i dla spokoju ducha)
- największy problem sprawiał mi dobór jedzenia: składniki nie mogą być za śliskie, by nie wślizgnęły się w całości do przełyku, nie mogą być za twarde, by po odłamaniu nie zablokować się w przełyku; zaczęłam od połowy wafelka ryżowego (łatwy do złapania, po poślinieniu mięknie, ale ciężko odłamać wielki kawał).
Zauważyłam, że nawet jeśli jakiś większy kawałek jedzenia trafiał do buzi Ola, on natychmiast miał "cofkę" i wypluwał pożywienie, gdy to znajdowało się tylko na początku języka. To mnie uspokoiło i już mniej nerwowo przy nim siedziałam.
Teraz Olo dostaje na talerzu różne kombinacje jedzenia, oto przykłady (do wymieszania):
- 2-3 rozgniecione maliny
- 1- 2 rozgniecione truskawki
- połówkę obranej ze skórki, nieco rozgniecionej moreli
- 1/2 lekko rozgniecionego banana, tak aby brał jego fragmenty
- 1/2 wafla ryżowego
- ćwiartki ogórka gruntowego (zimny ogór gruntowy do doskonały gryzak i ukojenie dla bolących dziąseł, polecam!)
- nieco rozgotowanej kaszy jaglanej (tak, aby się lepiła, nie może być sypka)
- 1-2 rurki makaronu pszennego.
O zgrozo, słoiki!
Nigdy nie należałam do mam, które popadają w paranoję i przeistaczają się w eko-ofiary rezygnujące ze wszystkich zdobyczy cywilizacji. Wielorazowe pieluchy, piorące orzechy i inne tego typu wynalazki - to nie dla mnie. W swoim czasie moje dziecko zje drożdżówkę i nie zemdleję, gdy zechce lizaka zamiast naturalnego batona z suszonymi morelami z ekologicznych upraw.
Podczas spacerów mam zawsze ze sobą "awaryjnego" gotowca na duży głód Ola, czasem z braku czasu i pustkach w systemie słoiczkowym podaję też słoiczek w domu. Ale zawsze przed zakupem uważnie czytam etykietę i kieruję się dwiema zasadami: w gotowym daniu nie może być dodatkowego dosładzacza (bo po co?) i jakiegokolwiek syfu. Wystarczy lektura etykiet kilku słoiczków, by przekonać się, że produkty dla dzieci są z reguły najwyższej jakości.
Niedawno odkryłam jeszcze fajną rzecz na upały (i podróże) - musy owocowe w tubkach. Porządny skład, wygodne opakowanie, Olek sam bierze do łapki taką tubkę i ją wysysa.
Niedawno odkryłam jeszcze fajną rzecz na upały (i podróże) - musy owocowe w tubkach. Porządny skład, wygodne opakowanie, Olek sam bierze do łapki taką tubkę i ją wysysa.
Kulinarne hity Ola
Olutek lubi jeść i nie ma z tym problemu, ale szczególnie upodobał sobie:
- mannÄ™ z rozgniecionym bananem
- bataty z indykiem i pietruszkÄ… (korzeniem)
- twarożek/jogurt naturalny z malinami lub rozgniecionym bananem
- zimne ćwiartki ogórków gruntowych.
I to tyle o jedzeniu malucha. Postaram się spisać kilka receptur, bo mam w zanadrzu kilka zdjęć z jedzeniem dla Olutka. Jestem ciekawa Waszych hitów kulinarnych!
Uwagi techniczne
Nigdy nie wmuszam w Ola jedzenia - kiedy nie chce, zaciska usta. Wtedy kończymy posiłek. Nie bawię się z nim przy jedzeniu, nie zagaduję, nie kokietuję, nie daję "samolocików", za babcię i za dziadka. Po prostu go karmię, bo chcę, by wiedział, że trzeba skupić się na jedzeniu.
Zawsze używam śliniaczka, a kiedy w menu są buraczki, sama mam na sobie gorsze ubranie, bo nieraz zdarzyło sie tak, że Olo kichnął z pełną buzią... Do karmienia BLW najlepszy jest plastikowy śliniak z pojemniczkiem na spadające jedzenie, nic się nie ześlizguje na nogi i pod pupę lub na podłogę.
![]() |
| Fasolka szparagowa, młode ziemniaczki, dorsz, olej rzepakowy; |
Karmienie niemowlaka od szóstego miesiąca życia, czyli nasze posiłki z Olutkiem, cz. I
babyfood 10:16Uwaga nr 1: to będzie post o karmieniu dzieci, więc jeśli nie macie dzieci, nie interesuje Was temat dzieci, a zaśliniona buzia i upaprane ręce malucha raczej Was brzydzą, niż śmieszą, uciekajcie. Już za chwilę obiecuję coś "dorosłego"!
Uwaga nr 2: po fachowe porady związane z żywieniem dzieci zajrzyjcie na strony Instytutu Matki i Dziecka lub skonsultujcie się z lekarzem. Opisuję tu moje podejście do tematu karmienia dzieci, oparte na moim "egzemplarzu".
Wstęp
Wiele z Was pyta mnie, jak karmię Ola. Na początku jego przygody z jego jedzeniem sama szukałam inspiracji i pomysłów, więc domyślam się, że ten post może być przydatny. Na początku zaznaczę, że wszystkie produkty, jakie mu podaję, wcześniej testuję, czyli podaję dwa razy w minimalnej ilości by sprawdzić, czy nie ma reakcji alergicznej. Jak dotychczas żaden produkt nie wywołał uczulenia u małego - może to kwestia treningu, jaki miał w brzuchu i tuż po narodzinach? Gdy będąc w ciąży pozbyłam się zgagi (gdzieś w II trymestrze...), jadłam to, na co miałam ochotę, więc Olek poznawał różne smaki. Również podczas karmienia nie uległam nigdy przekonaniom, że matka karmiąca musi bardzo selekcjonować swoje jedzenie, że nie można zjeść śledzia, cebuli, czosnku czy truskawek. Jadłam wszystko, w rozsądnych ilościach oczywiście. Nie zaobserwowałam nic niepokojącego w zachowaniu i zdrowiu Olutka.
Piszę o tym, bo moja siostra, dietetyczka, opowiedziała mi, że wiele karmiących matek, z którymi się styka, w obawie o zdrowie dziecka serwuje sobie jałową dietę. Były takie panie, które jadły jedynie biały ryż i mięso kurczaka, nieświadome tego, jak bardzo szkodzą sobie i dziecku.
Jestem przekonana, że trening smakowy, jaki daję Olutkowi, pozytywnie wpłynął na jego obecne podejście do jedzenia. Olo próbuje wszystkiego, niektóre rzeczy uwielbia, inne akceptuje, ale niemal zawsze zjada wszystko, co mu podaję. Oczywiście jestem świadoma, że są pechowe egzemplarze, które mimo porządnego treningu smakowego nic nie chcą jeść, ale należy zrobić wszystko, co w naszej mocy, by dziecko przygotować na wielki bogaty świat smaków.
Jak zaczęła się nasza przygoda z jedzeniem?
Od urodzenia Ola karmiłam go wyłącznie piersią. W piątym miesiącu, zgodnie z podpowiedzią lekarki, zaczęłam dawać mu co kilka dni odrobinę kaszy manny lub kawałek buły do possania. Fachowo nazywa się to ekspozycją na gluten, a służy powolnemu przystosowywaniu brzucha do trawienia glutenu. W tym miesiącu również zgodnie z radą lekarki, dawałam Olutkowi odrobinę rozgotowanej marchewki, pietruszki (korzenia) czy ziemniaka. Odrobinę, czyli łyżeczkę, potem dwie.
W szóstym miesiącu dalej karmiłam piersią, ale wprowadziłam już jeden dodatkowy posiłek. Kierowałam się zasadą, że najpierw wprowadzam najdelikatniejsze warzywa, by Olek stopniowo zapoznawał się ze smakami. Na pierwszy rzut poszły papki z marchewki, selera i pietruszki (która jest niesamowicie słodka!). Warzywa gotowałam na parze i miksowałam. Początkowo chwilę przed jedzeniem karmiłam Olka odrobiną mleka, by zabezpieczyć żołądek (tak podpowiadała mi intuicja). Oczywiście nie doprawiałam warzyw, polecam Wam próbować papki przeznaczone dla dzieci, zobaczycie, że warzywa mają wiele smaku. Jeszcze w szóstym miesiącu Oluś spróbował ziemniaków, buraczków, batatów, a po smakach warzywnych dałam mu duszone jabłko z kaszą manną/jaglaną/białym ryżem (gotowanymi na wodzie) i przecier morelowy, banany.
Ilość i objętość posiłków
Do końca szóstego miesiąca podawałam mu jeden dodatkowy (poza mlekiem, które pił na żądanie) posiłek objętości ok. 150 ml.
Pod koniec szóstego miesiąca w diecie Ola pojawiło się mięso i tłuszcze, zwiększyła się również podawana porcja. Olo zaczął zjadać 2 posiłki stałe (obok mleka na żądanie) o pojemności ok 170 ml.
Obecnie Olek zbliża się do 9 miesiąca i zjada 2 posiłki stałe o objętości ok. 200 ml.
Jak wyglądają teraz nasze posiłki?
Gdy pojawiła się konieczność wprowadzenia dwóch posiłków, miałam dylemat, jak je rozplanować: śniadanie i obiad czy może wczesny obiad i kolacja (kasza na mocniejszy sen)? Doszłam do wniosku, że warto uczyć małego "normalnego" jedzenia, czyli porządnego śniadania i obiadu, a na kolację zostawić matczyne mleko.
Zatem działamy teraz wg takiego schematu:
- ok. 7:30- śniadanie
- między 14:00 a 16:00 obiad.
Nasze śniadania
Dzięki Olusiowi jemy śniadania całą rodziną. Kiedyś nigdy nie było na to czasu (ha ha), teraz siadamy przy wspólnym stole codziennie. Oluś najczęściej zjada kaszę lub owsiankę z owocami, surowymi lub duszonymi, do których dodaję nieco tłuszczu. Składniki, jakie pojawiają się na stole Ola:
baza:
- kasza manna
- kasza jaglana
- biały ryż zmiksowany na sucho (nie ma proszek, ale na mniejsze grudki) w młynku do kawy i ugotowany na wodzie
- płatki owsiane zmiksowane na sucho (nie na proszek, ale na mniejsze grudki) w młynku do kawy i ugotowane na wodzie
- quinoa
- ostatnio trochÄ™ kaszy gryczanej
dodatki:
- rozgnieciony banan
- starte na tarce surowe jabłko bez skórki
- zmiażdżona widelcem surowa gruszka
- duszone morele/brzoskwinie bez skórki
- duszone jabłko, gruszka
- rozgniecione widelcem maliny
- 1 łyżeczka zmiksowanych jagód
tłuszcz:
- 1/2 łyżeczki oleu kokosowego
- 1/2 łyżeczki oleju rzepakowego.
Od 8 miesiąca Olek próbuje też produktów mlecznych: jogurtu, kefiru, twarożku, a także jajek (ugotowanego na twardo żółtka). Na śniadanie dostaje więc już czasem trochę jogurtu z owocami i rozmiękczonymi płatkami owsianymi albo np. twarożek z bananem, który uwielbia!
NIE kupuję gotowych kaszek dla dzieci, w większości są słodzone. No i zastanawiam się, PO CO je kupować, skoro tyle samo czasu zajmuje ugotowanie zwykłej kaszki?
Cdn.
W następnej części napiszę o naszych obiadach, BLW i słoiczkach ;)







