Co to ja chcialam powiedzieć...? Acha! Ja bezwstydnie tę niewdzięczną czynność łupania orzechów zrzuciłam na szanownego małżonka. ;-) Ostatecznie na orzechowe pyszności trzeba sobie zapracować. ;-))
U mnie jakimś cudem wylądował woreczek wyłupanych orzechów, tylko nie wiem jakim cudem. CZary jakieś albo co ;-) Niemniej jednak nie oprę się ich pokusie przy odrobinie czasu poświęconemu gotowaniu itp.
3 komentarzy
Co to ja chcialam powiedzieć...? Acha! Ja bezwstydnie tę niewdzięczną czynność łupania orzechów zrzuciłam na szanownego małżonka. ;-) Ostatecznie na orzechowe pyszności trzeba sobie zapracować. ;-))
OdpowiedzUsuńA ja nie miałam kogo obarczyć tym zadaniem, przez to do dzisiaj mam palec rozwalony, bo wbiła mi się twarda łupinka :/ To sie nazywa poświęcenie! ;)
OdpowiedzUsuńU mnie jakimś cudem wylądował woreczek wyłupanych orzechów, tylko nie wiem jakim cudem. CZary jakieś albo co ;-) Niemniej jednak nie oprę się ich pokusie przy odrobinie czasu poświęconemu gotowaniu itp.
OdpowiedzUsuń